Coraz częściej zdarza mi się dostawać maile od nieznajomych z pytaniem: Panie Tomku, na co warto pójść do kina? Proszę mi polecić film, który ostatnio panu się podobał…
I jestem w kłopocie. Bo prywatny gust faceta, który jest z zawodu krytykiem filmowym, często rozmija się z tym, co wywołuje najżywsze zainteresowanie kinomanów a tym bardziej - kinożerców. Na przykład wybierając repertuar dla naszego kanału nFilmHD bardzo często decyduję się na zakup filmów, które wiem, że przyciągną przed ekrany najwięcej widzów, choć sam nie jestem ich szczególnym zwolennikiem. Taki zawód, taka rola.
Ale jeśli miałbym być szczery i polecić Wam z okazji świąt coś z filmów, które można już lub za chwilę oglądać w kinach (a więc jeszcze nie ma ich w żadnej telewizji, nawet w nFilmHD) to wybrałbym trzy. Dzisiaj opowiem Wam o jednym, pozostałe dwa omówię w ciągu najbliższych dni a więc na Nowy Rok będziecie już mieli komplet…

BIAŁA WSTĄŻKA w reżyserii Michaela Haneke („Pianistka”, „Funny Games”, „Ukryte”) opowiada o sytuacji, gdy z deklarowanego dobra rodzi się praktyczne zło. Jest spokojnym, przeprowadzonym z chirurgiczną precyzją studium toksyczności hipokryzji. Bez zacietrzewienia, obrażania kogokolwiek, nerwuskowatej emocji. Chłodno, trafnie i nieuchronnie.
To opowieść o niemieckiej wsi tuż przed wybuchem I wojny światowej. Daleko od nas w czasie i kulturowej tradycji? Wcale nie. To tylko sto lat temu! A że rządy dusz sprawuje we wsi protestancki pastor a nie katolicki ksiądz? Niewielka różnica: i jeden, i drugi zwykli żądać posłuszeństwa od swoich owieczek. I obaj lubią uchodzić za moralne wzorce.
W zbytnim dążeniu do ideału zwykle czai się zapowiedź katastrofy. Grzechy bowiem nie są zaprzeczeniem życia, lecz nim samym. Zaś obsesyjne unikanie grzechu grozi większym grzechem. Deklarowana czystość – ukrywaniem brudu. To zaś wypala całą radość życia i zamienia człowieka w bezwolnego fantoma.
Filmowa wieś pulsująca przykrytymi białą wstążką zbrodniami jest symbolicznym rozmazem społecznej dewiacji, jaką przynosi hipokryzja i ukrywanie prawdziwych uczuć. To, co Haneke zobaczył w tej małej niemieckiej społeczności tuż przed I wojną światową, dwadzieścia lat później utorowało drogę narodowej sepsie hitleryzmu. Po „Białej wstążce” nastąpił „Pianista”…
Już wkrótce napiszę Wam o drugim wyjątkowym filmie najbliższych tygodni na polskich ekranach: CO WIESZ O ELLY?